Jak przyjmować feedback i … przeżyć :)
05/09/2017
Jaki rozwój osobisty jest najlepszy?
07/11/2017

Jeśli zawsze ustawiasz swoje życie tak, abyś miał wygodnie…- czyli jak dyskomfort może Cię rozwijać?

Rozwój osobisty to temat rzeka. W ostatnich kilku latach temat także bardzo modny, bo jak wiemy „jeśli się nie rozwijasz stoisz w miejscu”, a kto chciałby stać w miejscu w świecie, który porusza się tak szybko?

Ja jestem wielbicielką prostoty i minimalizmu. Zupełnie na poważnie sądzę, że życie jest proste, o ile oczywiście sami zbytnio go nie komplikujemy. Może brzmieć to zabawnie z ust trenera i coacha, ale z praktyki wiem, że praca nad samym sobą jest prosta. Nie zawsze jest łatwa, ale prosta jest, bez dwóch zdań. Wystarczy szczerość w stosunku do samego siebie i dobra wola. To co, zaczynamy?

Rozwój to wyjście poza granicę komfortu

Rozwój najczęściej łączy się z opuszczeniem ciepłej i przyjaznej strefy komfortu, na rzecz tymczasowego dyskomfortu. Słowo „tymczasowy” jest tutaj bardzo ważne, ponieważ po przejściu przez ten proces, dane doświadczenie zbliży się, lub zupełnie zintegruje się ze strefą komfortu.  Dlaczego wychodzenie poza ciepły fotel i rozchodzone papcie ma tak duże znaczenie?

Jeśli poruszamy się w obszarze dla nas znanym, na pełnym luzie i bez większego wysiłku, nasza szansa na to, aby czegokolwiek się nauczyć spada. I to niemal do zera. Kiedy natomiast robimy coś co jest dla nas nowe, stresujące, a czasami nawet bolesne (jak np. konfrontacja z samym sobą dotycząca zdarcia z siebie systemu obronnego, którego dotychczas używaliśmy jako wymówki, aby nie zająć się jakimś trudnym tematem, który nas dotyczy), budujemy niejako nowego, bogatszego siebie. Wychodzimy bowiem z tego doświadczenia zawsze zwycięsko, o ile charakteryzuje nas pełne akceptacji podejście do samego siebie.

Dlaczego, jeśli przegrywam, to i tak wygrywam?

Każde doświadczenie poza strefą komfortu niesie ze sobą jakąś korzyść. Nawet jeśli coś nie poszło tak jak byśmy chcieli, ba, czasem nawet zawalimy na całej linii. Nie zmienia to jednak faktu, że zrobiliśmy kolejny krok w budowaniu naszej świadomości, w odkrywaniu naszych mocnych stron i obszarów do rozwoju, oraz w praktyce akceptacji obydwu tych aspektów. Skoncentrujmy się na przykładowej sytuacji wyjścia poza strefę komfortu.

Jak to wygląda w praktyce?

Wyobraź sobie, że pracujesz w dziale finansowym pewnej firmy. Na co dzień zajmujesz się analizą wyników sprzedażowych jednego z jej oddziałów, pracujesz samodzielnie, kontaktując się jedynie z dyrektorem finansowym. Wyniki przekazujesz kierownikowi sprzedaży, który omawia je na kwartalnych spotkaniach z zarządem oraz innymi kierownikami.  Czujesz się dobrze i bezpiecznie w swojej pracy. Niestety, kierownik sprzedaży rozchorował się tuż przed spotkaniem, wobec czego dyrektor finansowy prosi, abyś to Ty przedstawił wyniki, które analizowałeś. Nie znosisz wystąpień publicznych, bardzo się denerwujesz, nie uważasz, że jesteś dobrym mówcą i najchętniej komunikowałbyś się z innymi tylko mailowo. Początkowo próbujesz się wykręcić z tego zadania, jednak po chwili już wiesz, że nie ma na to szans.

Stajesz teraz przed wyborem: albo podejdziesz do tej sytuacji jak do wykonania najgorszej kary, dasz się pożreć tremie i wydukasz z siebie treść prezentacji jak najprędzej wracając na swoje miejsce przy stole, lub potraktujesz to jako eksperyment, który pomoże Ci dowiedzieć się o sobie czegoś więcej i sprawdzić na jakim jesteś etapie, jeśli chodzi o wystąpienia publiczne.

Życie to sztuka wyboru

Jeśli wybierzesz drugą opcję, którą ja akurat uważam za dużo bardziej ciekawą :), potrzebne Ci będą 3 rzeczy:

  1. Daj sobie szansę- nie musisz być perfekcyjny. Masz prawo pomylić się, lub zestresować, więcej- masz nawet prawo o tym powiedzieć głośno. Uwierz mi, jeśli na początku prezentacji powiesz, że nie robisz tego często i odczuwasz lekką tremę, z pewnością z sali posypią się pokrzepiające i zachęcające uśmiechy.
  2.  Pamiętaj, jaki jest Twój cel- nie jest nim zaprezentowanie się jako wspaniałego mówcy, a rzeczowe przedstawienie wyników. Jeśli skierujesz strumień swojej koncentracji w tą stronę, gwarantuję, że Twój stres zacznie powoli rozmiękać. Stres w takiej sytuacji to nic innego jak myślenie o tym co nie pójdzie i dlaczego nie pójdzie, a dodatkowo jakie straszne będą tego konsekwencje. Odwrotnością stresu jest luz. Poszukaj w sobie tej przestrzeni, abyś mógł nie tylko spokojnie przejść przez swoją prezentację, ale też prawdziwie jej doświadczyć. Ten moment jest teraz i już więcej się nie powtórzy.
  3. Przyjrzyj się sobie. Wykorzystaj ten moment, aby zobaczyć w których momentach czujesz się komfortowo, a które są dla Ciebie wyzwaniem. Dzięki temu zobaczysz, co jeszcze możesz zrobić, aby stopniowo zwiększać strefę swojego komfortu. Niezależnie od tego, na jakim jesteś etapie, to bardzo wartościowa wiedza.

Co dalej?

Którąkolwiek z powyższych dróg wybrałeś, jest kilka opcji jak mogła dalej potoczyć się ta sytuacja. Skoncentrujmy się na dwóch skrajnych. Mogło się zdarzyć, że pomimo Twoich najszczerszych chęci, prezentacja była klapą. To bardzo ważne jak do tego podejdziesz. Jeśli zaczniesz pogrążać samego siebie i bojkotować swoje umiejętności, sytuacja ta niewiele wniesie do Twojego życia. Poza pogłębianiem swojej niechęci do prezentowania oraz do samego siebie. Jest na szczęście druga opcja- każda porażka to skarbnica informacji o tym, co jest jeszcze do zrobienia i powie Ci to każda osoba, która odniosła w życiu sukces. Każdy z nas przez to przechodził. I pewnie jeszcze nie raz nam się to przytrafi. Możesz jednak zdecydować, że ta sytuacja Cię czegoś nauczy. To także porażki kształtują to, kim jesteśmy. Sprawdź, co było jej przyczyną, możesz to nawet zapisać. Zanotuj to jednak w pozytywie, czyli zamiast „Nie znałem dobrze odbiorców i nie potrafiłem do nich trafić” napisz „Następnym razem dowiem się więcej o moich odbiorcach i będę dostosowywał do nich moje słowa”. W ten sposób dajesz sobie szansę na bycie o krok do przodu stając przed kolejnym wyzwaniem.

Jeśli wszystko poszło dobrze i sam byłeś zaskoczony tym, jak potoczyła się ta sytuacja, to jak zatankowanie samochodu do pełna- masz paliwo na kolejne wyzwania i zadania. Zobacz co zrobiłeś dobrze i jak możesz umacniać te aspekty. Co można jeszcze rozwinąć?

Niezależnie od tego jak zakończyła się ta przygoda, Ty i tak wygrałeś, bo jesteś już „inny o tą sytuację”. I to jest najlepsza wiadomość- bez względu na to co się wydarzyło, Ty poczułeś, że żyjesz 🙂

Życie na serio zaczyna się poza strefą komfortu. To miejsce, gdzie wiele możesz się nauczyć o samym sobie, o tym co wiesz i czego nie wiesz, o tym kim jesteś i kim nie jesteś. Na ten moment. Bo jutro może być już inaczej.

Rozwój to poszerzanie swojej strefy komfortu. Badź więc odważny, wojowniku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *